29 maj 2013

,,Clockwork princess/ Mechaniczna księżniczka" - Cassandra Clare



Niebezpieczeństwo i zdrada, sekrety i czary, w zapierającym dech w piersiach zakończeniu trylogii Piekielne maszyny.

Clockwork Princess (The Infernal Devices, #3)

    Tytuł: Clockwork Princess
Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo, rok wydania: Walker, 2013
Ilość stron: 568

  Polskie wydanie
Tytuł: Mechaniczna księżniczka
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: październik 2013 r. (zapowiedź)


~~***~~

 

Moje drogie, moi drodzy, oto werble

*werble*

Przed nami finał w postaci Mechanicznej księżniczki!

*jeszcze trochę werbli*


Wiadomo powszechnie, jak to z finałami jest – fajerwerki, wielkie zwroty akcji, trzęsienia ziemi i inne równie spektakularne zjawiska. Cassandra Clare postanowiła się z tego rytmu nie wybijać i również w zwieńczeniu trylogii zafundowała czytelnikom jazdę powozem bez trzymanki. Dzieje się sporo, choć czasem między jednym a drugim wydarzeniem akcja nieco się wlecze. Finalna walka z głównym czarnym charakterem została ciekawie napisana i należy pogratulować autorce pomysłu, który wykorzystała w tej scenie. Są momenty, które mogą doprowadzić czytelników do palpitacji serca – w tym związane z miłosnym trójkątem. Niezwykle ciekawie ma się również sprawa z mechanicznym aniołkiem Tessy. W tym tomie poznamy jego historię oraz dowiemy się, w jaki sposób rodzina Greyów przejęła go w posiadanie. Oczywiście nie tylko aniołek będzie miał swoje pięć minut. Absolutnie, ale to absolutnie każdej postaci jaką do tej pory spotkaliśmy na kartach trylogii, coś się przydarzy. Niektórzy z nich będą ocierać łzy radości, a inni smutku, czy ściślej mówiąc – żałoby. Mechaniczna księżniczka upłynie bohaterom pod znakiem metamorfoz – wielu z nich nieodwracalnie się zmieni, każde na inny, zaskakujący sposób.


Niestety, jak to z mechanizmami bywa, czasem coś się zatnie, tu wyskoczy sprężynka, tam zardzewieje trybik. Nie umknął mi zgrzyt popełniony przez autorkę – to wiąże się z drobną niekonsekwencją związaną z tym, co przedstawiła w drugim tomie. By uniknąć spoilerów, powiem tylko, że była postać, która zarzekała się, że nigdy nie zgodzi się na takie rozwiązanie problemu, nie porzuci muzyki, że urodziła się Nocnym Łowcą i tak też umrze, podczas gdy w Mechanicznej księżniczce… Nagle wszystko się odwróciło. Cała ta gadanina okazała się niewarta funta kłaków. Tym samym furtka, którą zamknęła Cassandra Clare w drugim tomie, w trzecim została wyważona łomem. To dość tani chwyt i można odnieść wrażenie, że autorka planowała pierwotnie coś zupełnie innego. Tak jak, według mnie, w drugim tomie spaprano wątek jednego bohatera, tak w tym oberwało się drugiej z ważniejszych postaci.

Było kilka momentów w czasie czytania powieści, gdy czułam znużenie. Niektóre rozdziały, szczególnie te po finalnej walce powinny być skrócone, bo zdecydowanie są przegadane, pełne mało znaczących dialogów czy opisów.

Epilog również jest zastanawiający. Dopiero, gdy doczytałam Q&A* na blogu autorki, dowiedziałam się tego, co chciałam wiedzieć… Połowicznie. By rozbudzić waszą ciekawość, zdradzę, że w City Of Heavenly Fire, czyli szóstym i ostatnim tomie Darów Anioła, znajdziemy odpowiedź na pytania, które rodzi epilog Mechanicznej księżniczki. Tak, wiem, to dość pokręcone, pozostaje tylko wierzyć słowom autorki, że faktycznie wszelkie niejasności i pytania znajdą swoje odpowiedzi.

Dodatek wpleciony w fabułę stanowią listy wymieniane między poszczególnymi bohaterami, jak przykładowo między Charlotte i konsulem Waylandem, dzięki którym możemy obserwować przebieg prawie że politycznej gry o władzę nad Instytutem. Jak już przy nowościach i dodatkach jestem to książka, którą posiadam, z dumnym napisem ,,Edycja kolekcjonerska” na okładce, posiada drzewo genealogiczne. Jest to bardzo sympatyczny gratis, muszę przyznać. Przy takiej ilości bohaterów oraz powiązań między nimi miło jest mieć pod ręką drzewo, które pozwala prześledzić linie przodków poszczególnych rodzin.

Jeśli chodzi o bohaterów, to Mechaniczna księżniczka jest strasznie kochliwa. Praktycznie każdy bohater i każda bohaterka czują do kogoś miętę. Czy to plus czy minus? To już zależy od osobistych preferencji czytelnika. Mnie niespecjalnie to raziło, choć wolałabym, by autorka skupiła się na perypetiach miłosnych mniejszej ilości par, przez co rozwijające się uczucia oraz ich związki ukazano by lepiej i nie starała się tak bardzo połączyć absolutnie wszystkich.

Choć z założenia wiemy, kto jest głównym bohaterem powieści, to jednak w tej książce praktycznie wszyscy są sobie równi. Mamy i wgląd w życie Charlotte i Henry’ego, Tessy, Jema, Willa, Sophie, Cecily, braci Lightwoodów… Tutaj też pojawił się zabieg znany z Miasta Zagubionych Dusz; jednocześnie obserwujemy różnych bohaterów w różnych lokacjach. Pod względem kreacji charakterów nie zauważyłam zmian od czasu Mechanicznego księcia (oczywiście, pomijam tutaj wspomniane na początku recenzji metamorfozy, dlatego, że to nie ich charaktery się zmieniają, ale… Cóż, nie wolno spoilerować, więc nie będę ;).



Jak wiadomo, Piekielne maszyny są prequelem do Darów anioła to jednak zalecam przeczytanie ich po Darach. Dlaczego wychodzę z takiego przekonania? Osobiście miałam dużo frajdy, cofając się w przeszłość i odnajdując ślady oraz osoby, które już znam. Wystarczy chociażby wspomnieć o niewinnym zdaniu Magnusa, o tym, że ,,połączenie czarnych włosów i niebieskich oczu to jego ulubiona kombinacja” czy kolejne eksperymenty Henry’ego. Dla osoby, która Darów anioła nie zna, będzie to nic nieznaczące zdanie, ale dla czytelników zaznajomionych z całą historią będzie to kolejny ,,smaczek” przygotowany przez autorkę. Przeczytanie Piekielnych maszyn przed Darami anioła może sprawić, że przez mnóstwo zawirowań fabularnych i pędzącą akcję, te wszystkie ciekawostki umkną w trakcie lektury.

Cóż, to już koniec przygody z Piekielnymi maszynami, ale nie ze wszystkimi bohaterami. Zgodnie z zapowiedziami autorki, czeka na nas niejedna przygoda w towarzystwie Nocnych Łowców. W najbliższych planach widnieje trylogia The Dark Artifices , w której główną bohaterką będzie Emma Carstairs. Ponadto, jak wieść niesie, autorka pracuje nad drugą trylogią o jak na razie nierozwiniętym skrócie TLH, którego akcja będzie rozgrywać się około roku 1903.* Do tego pozostaje dorzucić serię Magisterium (nie jest ona związana ze światem Nocnych Łowców), do napisania której Cassandra Clare zaprosiła pisarkę Holly Black oraz październikową premierę The Shadowhunter’s Codex. O, zapomniałabym o pojawiających się co pewien czas opowiadaniach w formie e-booka, których bohaterem jest Magnus Bane.

Jak widać, jeśli aktualnie ogłoszone przez autorkę projekty zostaną zrealizowane, świat Nocnych Łowców będzie obejmował 15 tomów (3 tomy Piekielnych maszyn, 3 tomy TLH, 6 tomów Darów anioła, 3 tomy Dark Artifices,) 10 opowiadań The Bane Chronicles oraz The Shadowhunter’s Codex .

Imponujące.

-----------------------------
obrazki/gify:
1) http://mistereverdeen.tumblr.com/post/45341928657/the-infernal-devices
2) http://her0ngray.tumblr.com/post/50727541801
3) http://thesparkofkatniss.tumblr.com/post/49392015523

*Q&A – questions and answers (pytania i odpowiedzi)
* zainteresowanych odsyłam do poniższych stron:

http://paranormalbooks.pl/2012/03/14/the-dark-artifices-nowa-seria-cassandry-clare/
http://www.shadowhunters.wikia.com/wiki/The_Dark_Artifices
http://cassandraclare.tumblr.com/post/47233957465/tlh-clockwork-princess-spoilers-under-cut

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz