22 maj 2013

,,Clockwork angel/ Mechaniczny anioł" - Cassandra Clare



Magia jest niebezpieczna...

 ...ale miłość jeszcze bardziej.


Clockwork Angel (The Infernal Devices, #1)
Tytuł: Clockwork Angel
Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo, rok wydania: Walker Books Ltd, 2011
Ilość stron: 482

Polskie wydanie
Tytuł: Mechaniczny anioł
Wydawnictwo: Mag
Data wydania: 20 października 2010
Ilość stron: 528
Cena: 39,00 zł


~~***~~


 The Infernal Devices Characters

Dzisiaj będzie o dziadach, pradziadach, czyli co się stało, zanim Clary Fray przekroczyła próg Pandemonium. Tak, dokładnie, rozpoczęłam swoją przygodę z Piekielnymi maszynami. Z opisu brzmi niesamowicie - wiktoriański Londyn, Nocni Łowcy, och, ach, cud, miód i maliny, tak? Niby tak, ale nie do końca...

Atmosfera mrocznego i deszczowego Londynu nie do końca mną zawładnęła. Brakowało mi elementów grozy, które z powodzeniem można było wprowadzić wykorzystując wątek morderstw Przyziemnych. Również niewiele poświęcono zderzeniu trzech światów na londyńskiej ziemi – ludzi, Nocnych Łowców i Podziemnych. W Darach anioła jakoś mocniej czułam magię tętniącą pod ulicami miasta. Tutaj akcja za bardzo skupiła się na samym Instytucie, a potencjał Londynu jako tła dla akcji został niewykorzystany. Skoro już przy Londynie jesteśmy, to nie możemy pominąć (nie)ludzi zamieszkujących miasto, a ściślej mówiąc: Instytut.
 
Tessa

Tessa ma swoje lepsze i gorsze momenty; przez część książki zachowuje się jak bohaterki jej ukochanych powieści – ot, dama w opałach, która czeka na swojego bohatera i nie godzi się, by walczyć. Przecież jest tylko zwiewną i delikatną damą, prawda? Na całe szczęście Tess nie spędza całej powieści wachlując się chusteczką i chichocząc na widok kolejnego chłopaka. Ofiarowanie jej niezwykłych zdolności było zdecydowanie strzałem w dziesiątkę. To właśnie dzięki nim staje się barwniejszą postacią. Świadomość, że musi walczyć o siebie i o brata sprawia, że Tessa dorasta, nie chcąc być szmacianą kukiełką w rękach obcych. Wraz z rozwojem akcji postać Tess nabiera coraz większych rumieńców i przestaje ona być ,,nudziarą". Jej późniejsze, odważne decyzje oraz wierność swoim przekonaniom sprawia, że zaskarbiła sobie moją sympatię.
Nie mogę za to rozgryźć Williama. Choć jest potwornie wredny i Jace z Darów anioła to przy nim nowicjusz w kreowaniu czarnego PR, to jest równie intrygujący co odrzucający. Wiadomo, że skrywa sekrety, ale nie wiadomo jakie. Jego maska chama ześlizguje się w niektórych chwilach, ukazując prawdziwe, łagodne oblicze gentlemana. Ciekawi mnie niezmiernie, co sprawiło, że uznał za właściwe, by chronić swoją przeszłość nawet za cenę własnego dobrego imienia.

Po pierwszym tomie mogę zakrzyknąć chóralnie ,,team Jem!”, bo mimo całej tej intrygującej otoczki, Will jak na razie nie wydaje mi się być odpowiednim kandydatem do ręki Tessy. Być może zmieni się to po lekturze kolejnych tomów, ale jak na razie staję po stronie zwolenników Jamesa Carstairsa. Urzekło mnie jego zachowanie względem Tessy, przyjaźń jaką jej okazał i zaufanie. Choć cierpi w związku ze swoją chorobą, to nie chce zaniechać walki z demonami i nie rani wszystkich dokoła, by cierpieli tak samo jak on.  Jego spokój i ułożenie jest idealną przeciwwagą dla diametralnie zmieniających się nastrojów Willa. 
Jessamine początkowo przywodziła mi na myśl Isabelle, ale to wrażenie rozproszyło się w czasie lektury.  Gdyby doszło do konfrontacji tych bohaterek, to myślę, że Izzie rozłożyłaby Jess na łopatki, uprzednio bezlitośnie wyśmiewając jej podejście do życia. To zupełne przeciwieństwa, nie tylko  w kwestii wyglądu – jedna z nich nie wyobraża sobie porzucić życia Nocnego Łowcy, a druga z kolei robi wszystko, byle tylko nie musieć walczyć i stać się zwykłą żoną zwykłego męża. 
Szalony wynalazca Henry czasem działał mi na nerwy, jako że teoretycznie był głową Instytutu i powinien budzić autorytet, a w praktyce… Biedna Charlotte często musiała go pilnować. Ona z kolei, razem ze służącą Sophie wydały mi się nieco bezbarwne i jakoś nie mogłam zobaczyć w Charlotte tej silnej kobiety i wojowniczki, którą teoretycznie była.
Jak widzicie, moje obawy, że dostanę kolejne kopie Clary, Jace’a, Aleca, Simona czy Isabelle nie potwierdziły się. Można co prawda znaleźć w ich charakterach punkty wspólne, ale w ogólnym rozrachunku są to indywidualne postacie.

Mechaniczny anioł może nie porwał mnie tak diabelnie mocno jak Miasto kości, ale zakorzenił się we mnie na tyle, bym z ciekawością sięgnęła po dwa następne tomy. Śledzenie perypetii bohaterów naprawdę wciąga, a ukryta na kartach powieści intryga może zostać określona mianem udanej. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie i wcale nie tak łatwo zgadnąć, kim jest tajemniczy ,,Magister” oraz kto tak naprawdę mu służy. 
Mechaniczny anioł rozkręca się powoli, ale sukcesywnie. Pojawia się wiele intrygujących wątków, których choć połowiczne rozwiązanie mam nadzieję znaleźć w Mechanicznym księciu
Tak na marginesie: widać, że to dopiero wstęp ,,do czegoś" i nie ma się czym za bardzo ekscytować. Wątek romantyczny kusi, ale nie obgryzam jak na razie paznokci, czekając, co się dalej wydarzy. Mam jednak nadzieję, że, znając dokonania autorki z Darów anioła, dramatów nie zabraknie i nie raz wstrzymam oddech w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń.

Chodzą słuchy, że i ta trylogia zostanie zekranizowana; w sumie jest to dobry materiał na film: wiktoriański Londyn, piekielne maszyny, magia i walka – proszę was, czego więcej filmowi trzeba?

P.S. Jeśli kot Church jest tym samym, którego spotykamy w nowojorskim Instytucie, to nie wiedziałam, że staruszek jest aż tak wiekowy. Czy to może zbieżność imion? Przecież nie ma siły, by żył aż tak długo ;)
 
__________________________________
źródła:
http://mistereverdeen.tumblr.com/post/45341928657/the-infernal-devices
http://easyisthedescenttobloodyhell.tumblr.com/post/50919969351/the-infernal-devices-characters
http://angelnephilim.tumblr.com/post/43676280196
http://previouslyontomlinsoned.tumblr.com/post/47267986908/it-is-as-great-a-thing-to-love-as-it-is-to-be
http://dear-amelia-pond.tumblr.com/post/39234957738

3 komentarze:

  1. A ja czytałam tylko Mechanicznego anioła, Dary jeszcze przede mną. Anioł bardzo mi się podobał, a skoro piszesz, że Dary lepsze, to hoho - już bym chętnie złapała książkę i zatopiła się w lekturze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo bym chciała zobaczyć tę trylogię na wielkim ekranie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Seria bardzo fajna, drugi tom nawet lepszy od jedynki, choć pisany mocno pod publiczkę. Zobaczymy, jak wyjdzie z finałową częścią - podobno kończy się tak, jak chcieli fani. Co to jednak znaczy, nie wiem ;)

    OdpowiedzUsuń