22 kwi 2013

,,The Storyteller" - Jodi Picoult

Sage Singer zaprzyjaźnia się ze starszym mężczyzną, który jest szczególnie uwielbiany w jej społeczności. Josef Weber, bo o nim mowa, jest najbardziej lubianym emerytowanym nauczycielem i trenerem Małej Ligi. Ich przyjaźń nawiązała się w piekarni, w której pracuje Sage. Pewnego dnia Josef prosi Sage o przysługę: chce, by go zabiła.

Zszokowana Sage natychmiast odmawia… i wtedy mężczyzna zdradza jej swój najmroczniejszy sekret: zasługuje na śmierć, ponieważ był nazistowskim strażnikiem. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że babcia Sage przeżyła Holocaust.

Co robisz, gdy zło mieszka w domu obok? Czy ktoś, kto popełnia tak haniebny czyn może odpokutować za to późniejszym dobrym zachowaniem? Masz prawo udzielić komuś rozgrzeszenia, jeśli nie jesteś stroną, która była krzywdzona?

I najważniejsze – jeśli Sage rozważy jego propozycję: będzie to morderstwo czy wymierzenie sprawiedliwości?


The Storyteller

Tytuł: The Storyteller
Autor: Jodi Picoult
Wydawnictwo, rok wydania:
Hodder & Stoughton, 2013
Ilość stron: 449
Polskie wydanie:
/-brak informacji-/


 |||||||||
 


Muszę przyznać, że ,,The Storyteller” mnie zaskoczył. Jest to dla autorki eksperyment, połączenie dwóch naprawdę trudnych tematów rozgrywających się w różnych płaszczyznach czasowych. Czy efekt można uznać za udany? Generalnie tak, choć nie ustrzegła się ona potknięć.

Powieść składa się z trzech części: pierwsza i trzecia dotyczą współczesności, a druga to opowieść Minki o jej przeżyciach w czasie wojny. Zdążyłam się już zorientować, że sala sądowa jest dość często umieszczana przez autorkę w jej książkach. W tej powieści zrezygnowano z tego elementu. Schemat został przełamany, a całą historię zbudowano wokół świadectwa osoby ocalałej z Holocaustu. Przyznam, że część ze świadectwem Minki zafascynowała mnie bardziej, niż współczesne przeżycia Sage. Jej dylematy dotyczące romansu z żonatym mężczyzną nieszczególnie mnie zainteresowały. Część współczesna, wyjąwszy wątek Josefa i Sage, wydała mi się miałka, a już w porównaniu z opowieścią Minki ginęła całkowicie. Do tego łączenie Leo i Sage na stopie innej niż prywatna nie wypadło zachwycająco. Taka gmatwanina wątków wydawała się śmieszna w porównaniu z dramatem, o którym traktowała książka.

The Storyteller
USA
Pisarka dba o to, by w jej powieściach bohater był kimś więcej niż tylko kukiełką. W przypadku Sage Singer mamy wgląd w jej pracę w piekarni, trudny związek i zmagania z tragicznym wydarzeniem z przeszłości. Nie powiem, żebym darzyła Sage wybitną sympatią. Bywały chwile, w których mnie zwyczajnie irytowała swoim użalaniem się nad sobą i poczuciem własnej wartości, której właściwie nie było. Ona bardziej nie chciała, niż nie potrafiła funkcjonować wśród ludzi.  Owszem miała blizny na twarzy, owszem, przeżyła straszny wypadek, ale to nie trauma po stracie bliskiej osoby wysuwała się na pierwszy plan, tylko okaleczona twarz. Odetchnęłam z ulgą, gdy Leo dał jej do zrozumienia, że ludzie mają ciekawsze zajęcia, niż fascynowanie się jej bliznami. Chwała mu za zdrowe podejście. Sage przechodzi metamorfozę w trakcie powieści, ale czy na lepsze? Tutaj pojawia się pierwszy haczyk zastawiony przez Jodi Picoult na czytelników. Zyskiwanie pewności siebie i godzenie się z przeszłością niosą nieoczekiwane konsekwencje.

Autorka dba o szczegóły, dzięki czemu dowiemy się sporo o pracy piekarza, o przygotowywaniu składników i pieczeniu. Przy niektórych opisach aż ślinka cieknie a w nos łaskocze zapach świeżo wyjętego pieczywa.

Josef Weber dla mnie zalicza się do czarnych charakterów, pomimo starań autorki, by ukazać nieco jego ludzką twarz. Niektóre z jego decyzji szokowały, inne były godne potępienia, a jeszcze inne dziwiły. Chętnie dowiedziałabym się coś więcej o jego wyborach, o tym, dlaczego zdecydował się zrobić to tak a nie inaczej. Właściwie to niełatwo mi omawiać dokładniej jego postać bez zdradzania fabuły. Dodam tylko, że spodobał mi się pomysł przedstawienia drogi młodego chłopaka do obozowego kata. Dzięki temu mogliśmy śledzić nie tylko przejścia Minki, która do obozu trafiła jako ofiara, ale także formowanie się oprawcy. Dzięki spojrzeniu na obydwie strony barykady powieść wiele zyskała, stała się pełna.

Minka, babcia Sage, to zdecydowanie najbarwniejsza postać. W książce poznajemy praktycznie całe jej życie. Od dzieciństwa spędzonego w Łodzi, poprzez próby normalnego życia w getcie, piekło obozu koncentracyjnego aż do upragnionej wolności. To niesamowicie silna kobieta, której nie zdołała złamać nieludzkość wojny. Gdy czytałam o jej przyjaźni z Dariją oraz ich wspólnych przeżyciach, sama nie wiem jak udało mi się powstrzymać od płaczu. Gdyby Jodi Picoult poświęciła jej większą część książki, wtedy ,,The Storyteller” byłby zdecydowanie bliższy otrzymania maksymalnej oceny.

The Storyteller
Australia
Ciekawym urozmaiceniem było dołączenie fragmentów powieści pisanej przez nastoletnią Minkę. Krwawa opowieść o upiorze, polskiej wersji wampira, jest zdecydowanie ważnym elementem całej historii, choć początkowo nic na to nie wskazuje. Nie wiem, czy inni podzielą moją opinię, ale mnie naprawdę spodobało się przesłanie mówiące o tym, że historie mają w sobie taką siłę, że odrywają od koszmarów i pozwalają przetrwać w piekle.

Jeśli chodzi o realia historyczne, na stronie autorki widnieje informacja o tym, że przed napisaniem powieści spotkała się ona z osobami ocalałymi z Holocaustu i wysłuchała ich historii. Niektóre z nich zostały połączone i tak powstała postać Minki. Ponadto przeprowadziła ona wywiad  z dyrektorem Strategii Egzekwowania Praw Człowieka i Polityki Praw Człowieka oraz Sekcji Specjalnej w Departamencie Sprawiedliwości*, który jest, jak sama pisarka określiła, ,,prawdziwym łowcą nazistów”. W trakcie pisania korzystała również z zeznań świadków procesów norymberskich oraz konsultowała się ze starszym historykiem Amerykańskiego Muzeum Pamięci o Holocauście.

Jodi Picoult nie byłaby sobą, gdyby nie zgotowała czytelnikom zaskakującego zakończenia. Szczerze mówiąc, to głównie ono zaważyło na mojej ocenie, bo pojawiły się elementy, co do których mam mieszane uczucia. W pewnej chwili odniosłam nawet wrażenie, że autorka miała kilka pomysłów na zakończenie i z każdego coś uszczknęła przy pisaniu finalnej wersji. 

Ogólnie powieść oceniam bardzo wysoko. Mimo, że część współczesna nie urzekła mnie tak, jakbym sobie tego życzyła, to część wojenna całkowicie zacierała minusy i pozwalała zapomnieć o niedociągnięciach.  

P.S. Wyszukując materiały, które mogłyby pomóc mi  w zrecenzowaniu książki, natknęłam się na recenzję ze strony USA TODAY, w której autorka pisze o polskim getcie. Proszę, poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale czy to przypadkiem nie jest określenie tak samo błędne, jak ,,polskie obozy koncentracyjne”?

________________________

*może to tłumaczenie brzmi nieco topornie, ale nie mogłam nigdzie znaleźć polskiego odpowiednika, więc wybaczcie.

2 komentarze:

  1. Zapowiada się ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno będę pamiętać o twej recenzji jeśli zobaczę ją na polskim rynku.

    OdpowiedzUsuń