22 gru 2012

,,The fault in our stars" / ,,Gwiazd naszych wina" - John Green

The Fault in Our Stars 

Tytuł: The fault in our stars
Autor: John Green
Wydawnictwo, rok wydania: Penguin Books, 2012
Ilość stron: 313


Polskie wydanie:
Tytuł: Gwiazd naszych wina
Data wydania: zapowiedź
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 312
Cena: 34.90 zł
Strona wydawnictwa:  http://www.bukowylas.pl/ksi%C4%85%C5%BCki/gwiazd-naszych-wina


~~***~~



Są takie dni, pewne dni, kiedy do naszych rąk wpada książka w niepozornej okładce, z nazwiskiem autora, które niewiele nam mówi. Majaczące się w myślach szczątki opinii, na które gdzieś natrafiliśmy, szepczą uparcie, by po ten tytuł sięgnąć.

Ja miałam tak z ,,The fault in our stars”. Gdzieś kiedyś natrafiłam na ten tytuł, dodałam do wirtualnej biblioteczki, ale w zalewie innych książek po prostu się rozpłynął. Później, podczas wizyty w księgarni mój wzrok przykuł błękitny grzbiet wciśnięty pomiędzy młodzieżówki. Wiedziona przeczuciem zlitowałam się nad jedynym egzemplarzem tej powieści i zabrałam go do domu (i pięć innych książek też, przy okazji ;) ).

Po opisie i wiedziałam, i nie wiedziałam, czego się spodziewać. Z książek o tematyce ,,chorobowej” czytałam już ,,Zanim umrę”, ,,Biała jak mleko, czerwona jak krew” i ,,Bez mojej zgody”, więc wiedziałam, że taki temat można opisywać w różny sposób, stawiając na humor, wzruszenie czy kontrowersje.

,,The fault in our stars” zdecydowanie stawia na humor, inteligentny humor, choć nie brakuje wzruszeń i szczypty makabrycznego humoru. Zarówno Hazel, jak i Augustus i Isaac żartują ze swoich chorób w sposób, który może szokować postronnych. Oswajają w ten sposób rzeczywistość, dodając sobie siły. Nie brak również wielu spostrzeżeń z punktu widzenia chory – zdrowy na temat współczucia, wsparcia, leczenia. Hazel chociażby wspomina o małych zaletach bycia chorym. Takie poszukiwanie dobrych stron w złej sytuacji najdobitniej pokazuje, jak wiele jest w niej nadziei.

Hazel i Augustus to nietuzinkowi bohaterowie z charakterkiem, mający swój mały świat. Polubiłam ich, ich optymizm i spojrzenie na świat, które pozwala przetrwać najgorsze burze. Ich dowcipne dialogi przeplatają się z głębszymi spostrzeżeniami oraz refleksjami na temat choroby. Hazel jest mądrą i dojrzałą szesnastolatką, a rok starszy Gus w niczym jej nie ustępuje. Pomimo trudnej sytuacji rozwijają swoje zainteresowania, spotykają się z rówieśnikami a nawet decydują się na szaloną eskapadę.

Mimo wszystko nie jest to powieść wyłącznie o chorobie, pojawiają się również inne wątki, w tym zakręcona historia z ulubionym pisarzem Hazel czy relacja dziewczyny z Augustusem. To barwna historia, poruszająca wiele problemów, ale niczego nie gloryfikująca. Tutaj choroba jest chorobą, z całą fizjologią, której autor ani nie ukrywa, ani nie opisuje zbyt szczegółowo. Postacie nie są superbohaterami, ich ciała odmawiają posłuszeństwa, ale o tym się pisze, nie milczy. Urzekający również jest pomysł dzielenia marzenia, które jak nic zbliża do siebie dwie osoby. Właściwie to chyba jest motor napędowy powieści – marzenie.

Powieść przypadła mi do gustu ze względu na humor oraz język, którym posługuje się autor. Jego wnikliwe obserwacje oraz kreacja bohaterów tworzą trzon naprawdę wciągającej historii. Powinna trafić do nastolatków, jako że potencjalnie to oni są grupą docelową, ale na pewno spora część dorosłych znajdzie w ,,The fault in our stars” coś dla siebie.

Wiem już na pewno, że sięgnę po dalszą twórczość Johna Greena, ponieważ to pierwsze spotkanie uważam za bardzo owocne, a znajomość wartą kontynuowania ;)

,,The fault in our stars” serdecznie polecam każdemu.

1 komentarz:

  1. nie wiem, chyba się jednak wstrzymam z dodawaniem tej książki do lektur

    OdpowiedzUsuń