8 lis 2012

,,What's left of me" - Kat Zhang


Wyobraź sobie, że masz dwa umysły, które dzielą jedno ciało.
Ty i twoje drugie ja jesteście ze sobą bliżej bardziej niż bliźnięta, jesteście czymś więcej niż przyjaciółmi, znacie się od zawsze.
Teraz wyobraź sobie, że ludzie tacy jak ty są znienawidzeni i zastraszani. Rząd poluje na was i chce wyrwać twoją drugą duszę, oddzielić cię od osoby, którą kochasz najbardziej na świecie.
Teraz poznaj Evę i Addie.

One nie muszą sobie tego wyobrażać.


Tytuł:What's left of me
Autor: Kat Zhang
Wydawnictwo, data wydania: Harper Collins, 2012
Ilość stron: 346

Polskie wydanie 
Najprawdopodobniej wydawnictwo Papierowy Księżyc (info ze strony autorki); brak daty 


~~***~~


Dwa umysły w jednym ciele? Tego już przypadkiem gdzieś nie widziałam? Podobna tematyka była już poruszana przez Stephenie Meyer w jej książce ,,Intruz”. W dużym skrócie: kosmici wszczepiali się w ciała ludzi i przejmowali ich umysły, niwelując ich dusze. W jednym przypadku ludzka dusza była na tyle silna, że walczyła z duszą-najeźdźcą. U Kat Zhang jest zupełnie inaczej; ona wykreowała świat, w którym każdy człowiek rodzi się z dwoma duszami, jedną dominującą a drugą recesywną. Między piątym a maksymalnie ósmym rokiem życia ,,osiedla się”, czyli dusza dominująca przejmuje całkowitą kontrolę nad ciałem, a druga z dusz po prostu znika, rozpływa się. Teoretycznie wydaje się to być niezbyt skomplikowane, ale w praktyce… Każda z dusz ma własne imię, które istnieje na dokumentach. Rodzice i krewni mają świadomość, że w jednym ciele kryje się dwoje dzieci. Kochają jedno jak i drugie. Żadna z dusz nie jest traktowana jak pasożyt, są równe – do pewnego momentu. Gdy, mimo mijających lat, jedna z dusz nie znika, zaczynają się poważne problemy. Taka sytuacja dotyka Evy i Addie. Mają piętnaście lat, dzielą jedno ciało i jeszcze się nie osiedliły. Addie, uważana za dominującą duszę, kieruje ciałem. Eva, dusza recesywna, walczy o każde mrugnięcie, wypowiedziane zdanie, o każdy samodzielnie wzięty oddech. Powinna była rozpłynąć się dawno temu, ale z jakiegoś powodu przetrwała. Nie zniszczyli jej kolejni lekarze, wieloletnie terapie i leki. Niestety, ale taka sytuacja nie jest akceptowana przez Rząd i społeczeństwo. Hybrydy, czyli ciała kierowane przez dwie dusze, są wyłapywane i odsyłane do specjalnych zakładów, gdzie próbuje się je ,,uleczyć”. Eva i Addie dobrze o tym wiedzą i z tego powodu starają się ukryć fakt, że są we dwie. Dziewczyny żyją w wewnętrznym ukryciu i strachu, do czasu, kiedy poznają Hally Mullan i jej brata Devona. Jednak państwowy Wielki Brat patrzy i wystarczy chwila nieuwagi…

Przyznam się bez bicia – na początku była okładka. Ładna, dodajmy. Okładka, na której, jeśli się przyjrzeć, pojawiają się dwie twarze. Potem był opis i moja rosnąca ciekawość. Jedno zamówienie później siedziałam z ,,What’s left of me” w fotelu. Ponad trzysta stron później jestem tutaj i generalnie myślę, co napisać, żeby zachęcić, a nie zniechęcić, bo to w sumie taka… specyficzna powieść. O tak, tak, to jest dobre słowo ,,specyficzna”. Przynajmniej w moim odczuciu.

Inność książki przejawia się w tym, że w dużej mierze skupia się ona na psychice naszych bohaterek. Trudno jest jednocześnie współegzystować i zaznaczyć swoją indywidualność, swoje ja, jeśli dzieli się jedno ciało. Siostry są inne, mają inne potrzeby, a jako nastolatki pragną przede wszystkim… miłości. Jednak jak zdobyć się na bliskość, intymność, jeśli druga z sióstr nie jest zakochana i nie może znieść myśli o cudzym dotyku? Jak podzielić się ciałem i zmusić do zaprzestania walki?

Szalenie polubiłam Evę, która jest jednocześnie narratorką powieści. Jej siostrę Addie również. Z jednej strony nie są one bohaterkami, które rzucają się na barykady, by ochronić innych, ale nie są również księżniczkami, które czekają, aż ktoś je uratuje. To normalne dziewczyny, które wiele poświęciły, by chronić siebie nawzajem. Eva wie, jakie ryzyko niesie ze sobą bycie hybrydą, ale jej wola walki i życia jest silniejsza niż strach. Addie pragnie normalnego, spokojnego życia, jakie prowadzą inne nastolatki, ale zdaje sobie sprawę z tego, że nie będzie potrafiła żyć bez Evy. Śledzimy ich zmagania i dylematy, które prowadzą je do jednej refleksji – tylko działając wspólnie, mogą stawić czoła swoim oprawcom.

Oczarował mnie sposób, w jak Kat Zhang przedstawiła zakochanie. Tak, mamy wątek miłosny, ale spokojnie, on nieśmiało dopiero zaczyna stawiać swoje kroki i to pod koniec powieści. Nie chcę zbyt wiele zdradzać, więc nadmienię tylko, że w tej książce ciekawie zobrazowano stwierdzenie, że w miłości liczy się wnętrze człowieka, a nie jego wygląd. Zaryzykuję i powiem, że nie będziecie tym zawiedzeni.

Minusy są dwa, właściwie nieduże i możliwe że autorka w następnym tomach się ich pozbędzie. Po pierwsze: świat, w którym osadzono historię, jest nieco niedopracowany – wiemy, że hybrydy są tępione i oskarżane o wzniecanie wojen, że padają ofiarą propagandy, ale nie wiemy tak naprawdę, co spowodowało taką sytuację, od czego się zaczęło. Wykorzystano również mało już oryginalny motyw odcięcia USA od reszty świata. Cóż, o tym już słyszeliśmy, chociażby w ,,Delirium” autorstwa Lauren Oliver. W ,,What’s left of me” brakowało mi większej dynamiczności akcji i to jest minus numer dwa. Pod tym względem  powieść przypomina nieco ,,Atrofię” - dużo planowania i mówienia o ucieczce, ale mało samej ucieczki. Przydałoby się trochę urozmaicić tak ciekawą historię, by budziła w czytelniku gorętsze uczucia. Na tle innych antyutopii/dystopii dla młodzieży, które czytałam, ,,What’s left of me” zdecydowanie plasuje się na półce z lepszymi tytułami. Biorąc z kolei pod uwagę fakt, że jest to debiut, również jest jednym z ciekawszych, które trafiły w moje ręce. Mimo miejscami niespiesznego tempa, nie znudził mnie tak jak ,,Dobrani” czy . Klimatem przypomina książkę pani Oliver, która również przypadła mi do gustu, więc bardzo możliwe, że fani ,,Delirium” polubią ,,What’s left of me”.

To nietypowa opowieść, o poszukiwaniu własnego ja, będąc wplątanym w cudzą jaźń, dzieląc ciało z inną duszą, która z pewnością zyska wielu fanów.

6 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy pomysł na fabułę. Muszę zapamiętać tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainteresowałaś mnie i to nawet dość mocno. Jednak mój angielski już niestety trochę zardzewiał, więc chyba jednak zaczekam, aż książka ukaże się na naszym polskim rynku wydawniczym :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie chcę zagłębiać się za bardzo w szczegóły - bo mam książkę już w planach, ale pomysł na dwie dusze koegzystujące w jednym ciele to troszkę jak "Intruz" pani Meyer - ciekawa jestem czy czytałaś i możesz się odnieść i do tamtej - jak wypada w porównaniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, czytałam Intruza ;) Generalnie te dwa tytuły łączy tylko fakt, że pojawia się ciało z dwoma duszami, choć zarówno przyczyny tego stanu jak i skutki są różne. Autorki wyszły od jednego pomysłu, ale totalnie inaczej go rozbudowały - dla Meyer chociażby dwie dusze były wynikiem zabiegu, u Zhang to stan naturalny, obecny od urodzenia. Co za tym idzie - historie toczą się zupełnie inaczej. Moim skromnym zdaniem, Zhang lepiej wykorzystuje idee dwóch dusz w ciele. Meyer za mocno skupiła się na romansie i całej otoczce,zostawiając pomysł dwóch dusz w kącie.
      W sumie nie wiem, która z książek jest lepsza, ale wydaje mi się, że ,,What's left of me" stoi nieco wyżej ;)

      Usuń
  4. Weszłam tu głównie żeby powiedzieć: podziwiam Twoje recenzje! Naprawdę bardzo ciekawe, czytałam kilka na LC, m.in. o "50 twarzy Greya" i była rewelacyjna :) Na pewno będę tu zaglądać.

    Gratuluję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuje i jeszcze raz dziękuję za tak miłe słowa ;))
      P.S. Blog dodałam do listy obserwowanych.

      Usuń