4 sie 2012

,,Fifty Shades of Grey" - E. L. James

Miałam dać ostrzeżenie, że recenzja jest +18, ale w sumie każdy wie czego ta książka dotyczy i że pojawi się takie słowo jak seks ;)

Ale żeby nie było – ostrzegałam.



Tytuł: Fifty Shades of Grey
Autor: E. L. James
Wydawnictwo, rok wydania: Arrow Books, 2012 r.
Ilość stron: 520


~~***~~
 
[PL]


Dawno, dawno temu, po gorączkowej fali serii ,,Zmierzch”, która miała tyle samo fanów co wrogów, w czeluściach Internetu zaczęły rodzić się opowiadania oparte o fabułę owej sagi. Ponieważ twórczość pani Meyer była dość grzeczna w swej wymowie, spragnione ,,elektryzujących scen” panie chwyciły za pióra tudzież klawiatury i zaczęły same je tworzyć oraz dzielić się swoją twórczością w sieci. Jedną z takich osób była E. L. James, kryjąca się pod pseudonimem Snowqueens Icedragon. Jej fanfiction zatytułowany „Master of The Universe” traktowało o związku Belli Swan z Edwardem Cullenem, okraszonym odważnymi scenami erotycznymi. ,,Niewinna” opowiastka ewoluowała w ebooka, a później w papierową wersję.

I zawojowała świat.

Żeby móc zrozumieć, z jakim, bądź co bądź, fenomenem mamy do czynienia, wystarczy chociażby zerknąć na stronę powieści na Amazon.com. Z 9,812 ocen 4,005 ocenia powieść na pięć gwiazdek a 3,214 recenzji na jedną gwiazdkę. Pozostałe 2593 oceny rozkładają się dość równo pomiędzy dwie, trzy i cztery gwiazdki. Są opinie wynoszące na piedestał jak i grzebiące głęboko pod ziemią. Ostatnio, o ile dobrze pamiętam, takie emocje budziła właśnie saga ,,Zmierzch”.

Ponoć filmowa adaptacja ,,Fifty Shades of Grey” to obecnie najgorętszy projekt Hollywood. Za prawa zapłacono około 3 milionów dolarów (pojawiały się również dane o 5 milionach). Scenariuszem ponoć bardzo chciał zająć się Bret Easton Ellis (tak, autor ,,American Psycho”), choć finalnie scenariusz napisze Jim Piddock. Krążyły pogłoski, że w roli reżysera widziano by samą Angelinę Jolie! Wśród potencjalnych kandydatów czy kandydatek wymienia się chociażby: Emmę Watson, Kristen Stewart, Scarlett Johansson, Lily Collins, Matta Bomera, Ryana Goslinga czy Iana Somerhaldera.

Seria jest chętnie parodiowana; na wspomnianym Amazonie można zakupić takie tytuły jak:

,,Fifty Shades of Beige”, ,,Fifty Shades of Pink”, ,,Fifty Shades of Garbage”, ,, Fifty Shames of Earl Grey” czy ,,Fifty Shades Shadier”. Pod recenzją zamieściłam dwa filmiki – jeden z parodią z serii ,,funny or die”, w której występuje Selena Gomez oraz drugi – próby stworzenia audiobooka, czytała Ellen DeGeneres ;)


A o czym ta niezwykła i tak pożądana rzecz traktuje? Sięgnijmy do materiałów promocyjnych:
 
Największa sensacja literacka tego roku!
Książka, o której mówią wszyscy!
Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca seksem i erotyką powieść, której nie sposób odłożyć.
Studentka literatury Anastasia Steele przeprowadza wywiad z młodym przedsiębiorcą Christianem Greyem. Niezwykle przystojny i błyskotliwy mężczyzna budzi w młodej dziewczynie szereg sprzecznych emocji. Fascynuje ją, onieśmiela, a nawet budzi strach. Przekonana, że ich spotkania nie należało do udanych, próbuje o nim zapomnieć – tyle że on zjawia się w sklepie, w którym Ana pracuje, i prosi o drugie spotkanie. Młoda, niewinna dziewczyna wkrótce ze zdumieniem odkrywa, że pragnie tego mężczyzny. Że po raz pierwszy zaczyna rozumieć, czym jest pożądanie w swej najczystszej, pierwotnej postaci. Instynktownie czuje też, że nie jest w swej fascynacji osamotniona. Nie wie tylko, że Christian to człowiek opętany potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli i że pragnie jej na własnych warunkach… Czy wiszący w powietrzu, pełen namiętności romans będzie początkiem końca czy obietnicą czegoś niezwykłego? Jaką tajemnicę skrywa przeszłość Christiana i jak wielką władzę mają drzemiące w nim demony?

Powiem tak: reklama dla tej książki jest jak pewien słynny program graficzny dla niezbyt urodziwego osobnika – pozwala na stworzenie pięknej wizytówki z wyretuszowanym zdjęciem i wstawieniu jej na portal społecznościowy w ramach podbijania popularności. Niestety, przy pierwszym spotkaniu upiększanie na siłę wychodzi na jaw i pojawia się rozczarowanie.

Po przeczytaniu tej powieści wiem jedno: już nigdy, przenigdy nie dam się złapać na piękną wizytówkę. To TYM ekscytuje się świat od kilku miesięcy? Naprawdę? Przecież to jest kiepskie powieścidło, które nie ma w sobie za grosz atmosfery erotyzmu i zmysłowości. A, że niby to powieść o BDSM jest? Cóż, jak kto woli, ale dla mnie już większy ładunek kryła w sobie książka, a raczej książeczka o tytule ,,Suka. Z pamiętnika masochistki”.

Ponieważ na początku recenzji lubię pisać, co mi się podobało, również i w tym przypadku zacznę od plusów. Powieść bardzo łatwo się czyta, nie wymaga większych nakładów uwagi i skupienia. Jest wciągająca, mnie osobiście ciekawi, co stanie się z tym dość nietypowym związkiem (na szczęście mam pod ręką kolejne tomy). To by było na tyle, jeśli idzie o pozytywne strony. Skoro to powieść o bólu, to teraz będzie bolało.

Jak już wspomniałam, książka pierwotnie była fanfiction ,,Zmierzchu” i najjaskrawiej widać to na postaci Anastasii, która czasem zachowuje się jak parodia Belli. Tak jak w przypadku panny Swan, tutaj mamy do czynienia z niezdarną, nieco zakompleksioną dziewczyną, która najpewniej czuje się sam na sam z książkami. Można umrzeć ze śmiechu czytając niektóre z egzaltowanych przemyśleń na temat ukochanego mężczyzny.

Co do Christiana... Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca? Ten och-ach pan i władca jest tak tajemniczy, że brakuje mu tylko czarnej peleryny czy zasłony w oknie, za którą mógłby się schować w celu spotęgowania swojej och-ach tajemniczości. Wymaga od Any szczerości, a sam zaciska usta w wąską linię na pytanie bardziej osobiste niż ,,jaką mamy dziś pogodę?” Do tego ma zadatki na wzorowego stalkera, co niespecjalnie przeraża główną bohaterkę. Kto chciałby mieć takiego faceta?

Pod względem językowym książka jest słabiutka. Ilość powtórzeń może doprowadzić, co bardziej niecierpliwych czytelników, do szewskiej pasji. Niektórzy nawet policzyli, ile razy pojawiają się niektóre słowa. Tutaj podaję link do recenzji użytkowniczki portalu Goodreads, która na końcu swojej wypowiedzi umieściła miniranking: http://www.goodreads.com/review/show/340987215

Czytanie niektórych fragmentów ,,Fifty Shades of Grey” jest jak chrupanie kamyków – tak, tak, zgrzytanie zębami z żałości wbiło na wyższy poziom.Również nasi bohaterowie, niczym Simy z gry, mają wbudowane podstawowe opcje – Ana ciągle przygryza wargę i kiwa głową, a Christian przypatruje się i uśmiecha. Dorzucę jeszcze wszechobecne ,,jezz” i ciągłe gadanie o (do?) podświadomości i wewnętrznej bogini.

Powieść ta zasłynęła również tym, że podobno zrewolucjonizowała życie seksualne Amerykanek. Aż można pomyśleć, że przed ,,Fifty Shades of Grey” nie istniały romanse/filmy erotyczne/ sado-maso. Prawdę mówiąc, nie ma w tej książce niczego, o czym byśmy już nie słyszeli. Chociaż nie – dziewczyna, która nigdy wcześniej nie miała do czynienia z seksem pod absolutnie żadną postacią, już przy pierwszym stosunku ma wielokrotny orgazm. Główny bohater to z kolei rasowa seks – maszyna, gotowa do zbliżeń o każdej porze dnia i nocy. Brawo panie Grey, powinien pan zacząć pisać poradniki.

Miałam o tym nie wspominać, ale jeśli ktoś ma słaby żołądek, to raczej nie polecam tej powieści. Po łazienkowej scenie z tamponem śniadanie podjechało mi do gardła. Nie wiem, może ja jakaś wrażliwa jestem, ale jeśli TO jest jedna z kobiecych fantazji to ja nie chcę poznawać innych.

Co sprawiło, że seria osiągnęła taki spektakularny sukces? Najwyraźniej rzesze kobiet były spragnione pieprznej baśni, w której dziewicza księżniczka zostaje uwiedziona przez bajecznie bogatego i przystojnego księcia z ,,mroczną” stroną.

Mimo wszystko nie oceniam książki na 1, bo ciekawią mnie dalsze losy Any i Christiana. Broni się tym i tylko tym, że wciąga. Nie rzuciłam powieścią o ścianę, przebrnęłam przez nią i generalnie była niezłym odmóżdżaczem. 

[ENG]

,,Fifty Shades of Grey” has great advertising campaign. Well, to be truthful, this is only one thing that is great about this book. The ad for this novel is like a famous graphic program for a not very pretty person – allows to create a beautiful visiting card with retouched photo and put it on a social network site in order to boost popularity. Unfortunately, at the first face-to-face meeting, embellish comes out and disappointment appears.

After reading this novel, I know one thing: I will never, ever get caught by a beautiful card. Not again.

So, this is the reason of global orgasm? Really?! You gotta be kidding me. After all, it is a trash without atmosphere of eroticism and sensuality. Oh, it is a book about BDSM! No, it isn’t. One handcuffs doesn’t make a BDSM.

At the beginning of the review I like to write about the advantages. ,,Fifty Shades of Grey” is very easy to read, does not require a lot of attention and focus. It's quite addictive, I’m personally curious about what will happen with this ,,unusual” relationship.

It is all about advantages. Since this is a book about pain, now it’s going to hurt.

,,Fifty Shades of Grey” was originally fanfiction of Twilight. I wonder if for author fanfiction is the same as a parody, because the main characters are ridiculous. Anastasia behaves like Bella’s parody. She is clumsy, complex-ridden, deadly boring, etc. You can die laughing while reading some of her ,,Oh, he is so handsome and sexy and rich and... Oh my god he has so sexy hair!” thoughts. Compared to Ana, Bella is a fantastic and smart girl.

Christian Grey...
Oh Christian...

You are the biggest asshole I have ever met!

This Oh-oh Lord and Master is so mysterious. He only lacks a black cape and curtains behind which he could hide in order to intensify his oh-oh mystery. Christian requires honesty from Ana, but he presses his lips into a thin line on the question more personal than ,,what’s the weather today?”.

Christian is also a model stalker, which not really frightens Ana. He also don’t care about her opinion, it’s like ,,I know better, what does she want and I don’t get a f**k to the single word she says.” Yes, it sounds harshly, but believe me – there isn’t other way to describe it. If I need a swear-word to portray something, it only means that situation couldn’t be worse.

Who wants that kind of guy?

,,Fifty Shades of Grey” is poorly written. Number of repetitions can drive reader crazy. Reading passages from the book is like crunching pebbles – yes, yes, gritting teeth driven into the next level.

Even our characters, like the Sims, have embedded basic options - Ana still nods and bites her lip; Christian smiles and gazes. Don’t forget about the Ana’s ,,jezz JEZZ jezz” thing and permanent speaking to (about) the subconscious and inner goddess.

This novel also became famous for the fact that has revolutionized the sex of American women. Come on! I can’t believe that before ,,Fifty Shades” there weren’t romance novels / erotic movies / BDSM. In fact, there is nothing in this book about what we haven’t heard already. Oh, wait, THERE IS a thing we haven’t heard! Virgin at first sexual intercourse has a multiple orgasm. The main character is a full-blooded sex – machine, ready for sex at any time.

If someone has a weak stomach, I wouldn’t recommend this book. After the bathroom scene with tampon... Ugh, I want to forget. I don’t know, maybe I'm sensitive, but if THIS is one of the female dreams, I don’t want to know the rest.

What made this series so famous? Why it achieved such a spectacular success? Obviously women were thirsty for spicy fairy tale with virginal princess seduced by rich and handsome prince who has a dark side.

Review of the second book is coming soon.

10 komentarzy:

  1. czytałam sagę Zmierzch i wolę ją w takiej odsłonie a nie w innej
    zatem po tę książkę nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno duże grono w Polsce czek na tę książkę :) Na naszym blogu także o niej pisaliśmy, wiec serdecznie zapraszamy na http://aleksiazka.blogspot.com :)

    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  3. No to zabiłaś mi niezłego ćwieka. Miałam ochotę bliżej poznać tę historię, a teraz już nie jestem tego pewna. Co ciekawe, nie miałam pojęcia, że początkowo był to fan fiction do sagi "Zmierzch", którą swoją drogą bardzo lubię. To kolejny powód, aby nie sięgać po tę powieść. No ale zobaczymy jak to w przyszłości wyjdzie. Sama na pewno nie będę pchała się po nią. Jak znajdę w bibliotece, to może wtedy się zdecyduje :D

    OdpowiedzUsuń
  4. trafione w sedno! sama czytam i musze sie przyznac, mam problemy z uzasadnieniem sobie dlaczego to w ogole czytam :) gdy mialam 16 lat czytalam 'justyna czyli nieszczescia cnoty' i zadne sado-maso nie robi na mnie wiekszego wrazenia, nie rozumiem ogolnoswiatowego oh i ah i kupcie dodatkowe baterie do wibratora, gdy bedziecie to czytac drogie panie...
    ha ha - dziewica z wielokrotnym orgazmem - tez mnie to urzeklo :) podobnie jak 21 letnia studentka bez emaila :)
    zakladam, ze czytalas po angielsku - mialas wrazenie, ze to jezyk naklada dodatkowy filter? te wszystkie powtorzenia, udziwnienia, slowa ktorych native speaker nawet nie potrafi mi przetlumaczyc!!! to odpycha, to splyca i trywializuje problemy. smuci mnie ta ksiazka czasami, czasami znajduje w niej skrawki wlasnego zwiazku, ciesze sie, ze nie mam takich dylematow - jak wiele jestesmy w stanie zrobic i poswiecic dla drugiej osoby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do języka - rzeczywiście,nawet najlepsza fabuła czy zagadnienie opisane w tak ubogi sposób wiele traci. Jakby nie patrzeć, warstwa językowa jest nierozerwalnie spleciona z kreowanym światem i albo go upiększa, albo sprawia, że czytelnik ma dość po kilku linijkach. Teraz, po przeczytaniu drugiego tomu i pisaniu recenzji, widzę, że autorka strasznie spłyca związek Any i Christiana oraz problemy, z którymi się borykają.

      Usuń
  5. Nie chciałam kupować tej książki - paradoksalnie - zachęciłaś mnie i chyba po nią sięgnę, jak będę miała okazję. Jestem ciekawa tych wszystkich głupot! ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Chwila, chwila... Czy tu mi właśnie mówisz że to jest... MASTER OF THE UNIVERSE?! HAHAHA! To żeś mnie zaskoczyła! Swego czasu byłam ogromną fanką ff o tematyce zmierzchu i MOTU czytałam jakieś dobre dwa lata temu! Nie no czuję się po prostu zamurowana :D I jeszcze adaptacja filmowa? A ja chciałam nie czytać tej książki!


    Przy okazji byłoby mi miło gdybyś zerknęła na konkurs na moim blogu, może Cię zainteresuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam zdrowo nakręcona na tę książkę, ale jak widzę muszę się zdystansować zanim zabiorę się za jej czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam dokładnie takie same odczucia po przeczytaniu tej książki - ma mnóstwo wad, ale jakimś cudem wciąga. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajna recenzja, miałam ochotę na tę książkę ale już mi trochę zmalała:)

    OdpowiedzUsuń