26 maj 2012

,,Dziedzictwo" - Nina Bell


Tytuł: Dziedzictwo
Autor: Nina Bell
Wydawnictwo i rok wydania: Prószyński i S-ka, 2012 r.
Ilość stron: 805
Cena: 44 zł


~~***~~


Felicity, Helena i Bramble. Reporterka, aktorka i właścicielka stajni. Podobno te trzy siostry już nic nie łączy. Najstarsza podróżuje po świecie jako korespondentka wojenna; kontakty z rodzinnym domem zerwała jako młoda dziewczyna w wyniku dramatycznego wydarzenia. Średnia z sióstr, aktorka, robi wszystko by być podziwianą i uwielbianą, próbuje prowadzić perfekcyjne życie na pokaz wśród londyńskiej śmietanki towarzyskiej. Najmłodsza jako jedyna pozostała w Lorenden, rodzinnej stajni i prowadziła z ojcem biznes.
Stajnia pewnie dalej leżałaby wyłącznie w kręgu zainteresowań Bramble i jej córki Savannah, gdyby nie nagła śmierć nestora rodu Edwarda Beaumonta. Po odczytaniu testamentu okazuje się, że Edward podzielił Lorenden pomiędzy trzy siostry.
Skoro spadek, to pieniądze. Skoro pieniądze to... Chyba każdy wie jak to się dalej potoczy.

W ,,Dziedzictwie” Niny Bell, wątek spadku jest jedynie pretekstem do opowiedzenia historii trzech sióstr, ich rodzin i przyjaciół. Poznajemy wiele osób, każda z nich ma do opowiedzenia własną historię, która splata się z przeżyciami innych. Na, bagatela, ośmiuset stronach, czytelnik ma do czynienia z anoreksją, alkoholizmem, gwałtem, komornikiem, śmiercią, przemocą... Długo by wyliczać. Całe szczęście, że autorka umiejętnie dawkuje te dramatyczne przeżycia, wplatając je w fabułę. Dzięki temu nie ma się wrażenia, że książka jest mroczna i że po kilku stronach trzeba ją odłożyć, by psychicznie odpocząć.
Powieść naprawdę wciąga, mimo swojej objętości nie nudzi, pojawia się wiele momentów, które trzymają w napięciu i zmuszają wręcz do połykania stron, by czegoś się dowiedzieć. Wątki są ciekawie zbudowane, każdy z życiorysów jest inny i bogaty w szczegóły. Smaczkiem dla fanów jeździectwa będzie wątek z konkursami jeździeckimi, szczegółowe opisy prowadzenia stajni, zajmowaniem się końmi i opisy rywalizacji. W końcu zawody jeździeckie jak i stajnia Lorenden to główna oś powieści.

Spora część ,,Dziedzictwa” to ilustracja powiedzenia, że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu. Mam tutaj na myśli nie tylko kontakty pomiędzy siostrami, ale także między poszczególnymi członkami ich rodzin. Autorka demaskuje intencje skrywające się pod słodką przykrywką i fałszywą troskliwością. Pokazuje, że dla niektórych pieniądze potrafią być sensem życia. Strasznym sensem życia, prowadzącym tylko do zguby. Również ambicja może zmienić się w groźną chorobę, wyniszczającą ciało i psychikę. Przyjmuje różne odmiany, a jej ofiarami pada kilku bohaterów – to przestroga przed tym, by nie wypełniać na ślepo oczekiwań innych, by zatrzymać się, odetchnąć i pomyśleć, na ile plany i marzenia rzeczywiście są własne, a na ile wpojone przez innych. Czy rzeczywiście jest się w stanie spełnić oczekiwania pewnych osób. Zanim będzie za późno na jakiekolwiek refleksje.

Przez karty powieści przewija się wiele postaci: oprócz sióstr poznajemy też utalentowanego jeźdźca Jezzara Morgana, córkę Bramble – Savannah, kowala imieniem Nat, przyjaciółkę zmarłego Edwarda – Pauline i jej męża Alana, przyjaciółkę Savannah – Lottie oraz jej matkę, Cecily, właściciela konkurencyjnej stajni, Toby’ego Fitzroya, męża Heleny – Olliego wraz z synem Eddiem, a to i tak nie są wszyscy. Jak widać, Nina Bell sporo ryzykowała, powołując do życia tylu bohaterów. Jednak trzeba przyznać, że udało jej się uniknąć płytkości i każdemu nadać indywidualny rys, choć postacie drugoplanowe mogą wydawać się nieco niedopracowane. Za to ilość powiązań między bohaterami wydaje się być doprawdy imponująca.

Niestety, powieść nie jest bez wad. Mimo swojej indywidualności i ciekawej przeszłości, niektóre postacie są strasznie antypatyczne i nawet późniejsze wydarzenia nie zacierają tego wrażenia. Metamorfozy są mało wiarygodne, trudno uwierzyć, że przez kilkanaście ostatnich stron wszyscy pozbywają się na pstryknięcie palców całego bagażu podłości i chciwości. Takie natężenie jędzowatości mogłoby być czymś zrównoważone, bo inaczej, jak już wspomniałam, trudno uwierzyć w zmianę charakteru – wpadanie ze skrajności w skrajność raczej nie jest na porządku dziennym. Wątpliwe, by alkoholik potrafił zerwać z nałogiem z dnia na dzień. 


Mimo, że, jak już wcześniej wspomniałam, pisarka całkiem nieźle poradziła sobie z umiejscowieniem w akcji tak zwanych ,,trudnych tematów”, to jednak ich natężenie jak na jedną rodzinę jest dość nieprawdopodobne. Czy nad Beaumontami i ich krewnymi wisi jakieś fatum?
Jeśli już przy konstrukcji bohaterów jesteśmy, to nie wiem co podkusiło autorkę, by z dorosłej, doświadczonej kobiety z nastoletnią córką robić tak okropnie naiwne dziewczę. Jej związek z pewnym kowalem to jedna z takich nieprawdopodobnych ,,wpadek”. Trzeba być naprawdę naiwnym i ślepym, by nie widzieć tylu ostrzeżeń i zachowania, które aż wrzeszczy ,,uciekaj!”. Zresztą, na dobrą sprawę, naiwnością nie grzeszy tylko najstarsza z sióstr. Drugim mało realnym wydarzeniem, jest przyjęcie pewnych oświadczyn. Co z tego, że prawie się nie znają? Że sobie raz szczerze porozmawiali? Wystarczy powiedzieć, że się kocha i samo wszystko się jakoś ułoży. Jakoś się wierzyć nie chce, że tak postępują dorosłe osoby. Autorkę chyba poniosła wyobraźnia.

,,Dziedzictwo” to wciągająca, wielowątkowa powieść. Choć może irytować zachowanie niektórych bohaterów, rekompensuje to mnogość wątków, zgrabnie budujących rodzinną sagę. Polecić ją można miłośnikom powieści obyczajowych z odrobiną psychologicznego zacięcia.
Zresztą, warto na własnej skórze odwiedzić Lorenden. Tylko uważajcie, bo w okolicach stajni oprócz koni można także natknąć się na kilka żmij. Wyjątkowo jadowite z nich osobniki.

3 komentarze:

  1. Absolutnie coś dla mnie; bardzo jestem ciekawa tej książki :).

    OdpowiedzUsuń
  2. hmmm.... jakoś nie do końca czuję się zainteresowana
    ostatnio zrobiłam się strasznie wybredna :/

    OdpowiedzUsuń