26 kwi 2012

,,Kiedy Bóg był królikiem" - Sarah Winman


Tytuł: Kiedy Bóg był królikiem
Autor: Sarah Winman
Wydawnictwo i rok wydania: Wydawnictwo Albatros, 2012 r.
Ilość stron: 400 
Cena:  (wydanie w twardej okładce) 37, 20 zł
          (wydanie w miękkiej okładce)  34, 00 zł 



~~***~~

,,Kiedy Bóg był królikiem”.

Właśnie, kiedy Bóg może być królikiem? Wtedy, gdy jest się rezolutną dziewczynką z nietuzinkowym spojrzeniem na świat. Elly, bo o niej mowa, jest dzieckiem późnych lat 60tych. Jej dorosłość nieodwracalnie została naznaczona wydarzeniami z 11 września 2001 roku.

Powieść podzielono na dwie części – dzieciństwo i młodość Elly oraz dorosłe życie. Wspomniane części bardzo różnią się między sobą. Przeżyłam niezły wstrząs, zagłębiając się w dorosłość Elly. Czasem nawet miałam wrażenie, że czytam o zupełnie innej bohaterce. Brońcie bogowie, żebym miała to traktować jako minus! Autorka w ten sposób rewelacyjnie ukazała proces dorastania; tego, jak człowiek zmienia się, inaczej postrzegając świat. Naprawdę, do tej pory chyba nie spotkałam takiej książki, w której w tak dobry sposób pokazano by drogę od dziecka do dorosłego.

Rodzina oraz przyjaciele Elly to plejada barwnych osobistości. Starszy brat o imieniu Joe, który żywi do swojego przyjaciela Charliego ciepłe uczucia, prowadzący pensjonat zwichrowani rodzice, ciotka Nancy, gwiazda srebrnego ekranu, przyjaciółka Elly, mająca trudne dzieciństwo Jenny Penny oraz dwoje bardzo specjalnych gości pensjonatu – Arthur i Ginger. Łączące ich więzi oraz to, jak się do siebie odnoszą sprawia, że w niektórych sytuacjach potężna łza się w oku kręci – czasem ze smutku, a czasem z radości. Każde z nich to indywidualność, autorka poprzez obrazy i wydarzenia portretuje pełnokrwiste postacie; naprawdę można odnieść wrażenie, że pisarka rozmawiała z tymi ludźmi, była przez nich goszczona w pensjonacie.  

Książka jest magiczna, ale nie w niej nadmiaru słodyczy. Bywa gorzko, smutno, przychodzi żal. Sarah Winman umiejętnie i w wyważony sposób lawiruje pośród wątków, uciekając od sztuczności czy ckliwości. Nawet w pozoru codziennych rozmowach bohaterów kryje się wiele mądrości i refleksji. Nie można zapomnieć również o  humorystycznej stronie powieści, bo czego jak czego, ale komizmu jej nie brakuje. Bywały momenty, kiedy nie mogłam się powstrzymać i parskałam śmiechem. Zaryzykuję stwierdzeniem, że to nie jest książka – to jest film. Film nagrany ukrytą kamerą, taśma pocięta i sklejona na nowo, by można ją było przetłumaczyć na słowa.

Zachwyca sposób, w jaki pisarka mówi o sprawach trudnych. W jej wykonaniu coś, co budzi czasem niezdrowe kontrowersje, tutaj jest elementem codzienności. Nie ma wydziwiania, szokowania, rozdrapywania i chorobliwego szukania niezwykłości tam, gdzie jej nie ma. Są za to ludzie, ich odczucia i przemyślenia. Przykładów jest wiele – temat śmierci i godzenia się z nią, choroby, rozstań, poczucia winy.  Również temat homoseksualizmu potraktowano z rozwagą. Co to znaczy? Bohaterowie nie stygmatyzują nikogo, nie definiują człowieka poprzez jedną cechę.  Autorka pokazuje różne odcienie miłości i przyjaźni, nie popadając w przesadę. Ukazuje wszystko takim, jakim jest naprawdę, pokazuje życie jako całość a nie wyrwany z całości moment;  jako obserwator w roli Elly daje czytelnikowi wolną rękę, jakby mówiła: ,,Taki jest świat, tak wygląda ich życie, czy ci się to podoba, czy nie”.

Ta powieść jest jak puzzle. Poszczególne fragmenty mogą wydawać się poszarpane, nie wiadomo co oznaczają, ani co z nimi zrobić. Dopiero po przeczytaniu całej powieści jesteśmy w stanie połączyć wątki ze sobą. Tego również nie uważam za wadę, a raczej za dużą zaletę. Przecież skoro poznajemy wiele z perspektywy dziecka, które podsłuchuje rozmowy dorosłych i na swój sposób pojmuje różne wydarzenia to trudno spodziewać się spójnej relacji o ciągu przyczynowo- skutkowym. Dopiero perspektywa dorosłej Elly pozwala wiele zrozumieć.

Minusy? Minusy, minusy... Brak. Naprawdę nie zauważyłam większych wad czy niedociągnięć. W tej kwestii naprawdę nie ma się nad czym zastanawiać.

,,Kiedy Bóg był królikiem” to prawdziwa perełka na rynku wydawniczym. Ja już wiem, że do tej powieści wrócę i to pewnie niejednokrotnie. Rewelacyjny debiut zaostrzył mój czytelniczy apetyt i mam głęboką nadzieję, że pani Winman na jednej książce nie poprzestanie.


P.S. A kimże jest ten niezwykły i tajemniczy króliczy Bóg? Tego nie zdradzę, naprawdę warto samemu się przekonać.                

4 komentarze:

  1. ciekawie zapowiadająca się książka
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo, bardzo chcę ją przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ksiązka raczej nie dla mnie. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo zaintrygował mnie tytuł, a dodatkowo spodobała mi się okładka :) Cieszę się, że przeczytałam Twoją recenzję, bo dowiedziałam się z niej, że sama treść książki również może przypaść mi do gustu :))

    OdpowiedzUsuń