9 lut 2012

,,Błędne siostry" - Renata L. Górska


Tytuł: Błędne siostry
Autor: Renata L. Górska
Wydawnictwo i data wydania: Prószyński i S-ka, 2012
Ilość stron: 752
Cena: 39,90 zł


 ~~***~~

 
,,A gdy się zejdą, raz i drugi,
Kobieta z przeszłością, mężczyzna po przejściach,
bardzo się męczą, męczą przez czas długi,
co zrobić, co zrobić z tą miłością?
On już widział, już zna te dziewczyny,
z poszarpanymi nerwami, co wracają nad ranem nie same,
on już słyszał o życiu złamanym.
Ona już wie, już zna tę historię,
że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią,
ona na pamięć to umie.
A gdy przyjdzie zapomnieć i w pamięci to zatrzeć?
Lepiej milczeć przytomnie i patrzeć.”


Ten utwór autorstwa Agnieszki Osieckiej wykonany przez zespół Raz Dwa Trzy pod tytułem ,,Czy te oczy mogą kłamać?” chodził mi po głowie podczas lektury ,,Błędnych sióstr”. O ile początkowe wersy idealnie opisują sytuacje zawartą w książce, o tyle ostatnie zdanie ,,lepiej milczeć przytomnie i patrzeć” kierowane jest do czytelnika, postronnego obserwatora. Dzieje się sporo, poznajemy nowe osoby i musimy śledzić tyle wątków, że najlepiej jest rzeczywiście z uwagą śledzić akcje, siedząc cichutko w kącie i pozwolić bohaterom działać.

W ,,Błędnych siostrach” wpadamy w sam środek skomplikowanego życia emigrantki Karoli. Jest w niesatysfakcjonującym ją związku z obcokrajowcem Timem, poświęca cały swój czas pracy i cierpi na uporczywe migreny. Jedyną osobą, z którą utrzymuje bliższe kontakty, jest Regina, również pochodząca z Polski. Pozornie Karola to typ osoby, który nie przywiązuje się do nikogo, nie myśli o przeszłości i gna przed siebie. Pozornie.

Zmuszona do wzięcia półrocznego urlopu by wyleczyć się z ataków migreny, Karola wraca do Polski, do domu w górach należącego do brata Reginy. Z powodu bolesnych wydarzeń z przeszłości, nasza bohaterka niechętnie wraca do ojczyzny, bo wie, że tutaj dopadnie ją to, od czego dotychczas uciekała – wspomnienia.

Dom w górach miał być opuszczony i do pełnej dyspozycji naszej bohaterki. Był, ale do pewnego czasu. Niespodziewanie zjawił się mężczyzna, uparcie twierdzący, że to on tu mieszka i nie życzy sobie współlokatorki. Armin, bo takie nosi imię tajemniczy przybysz, po czasie wypełnionym kłótniami i docinkami, zgadza się, by Karola również zatrzymała się w domu na polanie.

Od tej pory czytelnik zagłębia się w niezwykłą historię, która swoje źródła ma w czasach sprzed wybuchu drugiej wojny światowej. Przeszłość splata się z teraźniejszością, poznajemy ludzkie dylematy, a wszystko okraszone jest szczyptą magii.

Gdybym miała jednym słowem opisać powieść, byłaby to: tajemnica. Każdy ma jakąś tajemnicę, ukrywa coś przed pozostałymi. Dotyczy to nie tylko ludzi, ale również samej natury i domu! Odkrywanie sekretów bohaterów niesamowicie mnie wciągało, bywały momenty, że gorączkowo wprost połykałam zdania i odwracałam strony, by dowiedzieć się czegoś więcej. Autorka pomysłowo splata kolejne wątki i rozbudowuje historię. Rozwiązywanie tajemnic domu owocuje ujawnianiem kolejnych elementów przeszłości Karoli oraz Armina. Również tytułowe ,,Błędne siostry” kryją w sobie podwójne znaczenie. Jakie? To już trzeba odkryć samemu podczas lektury.

Lojalnie ostrzegam – bohaterowie mogą irytować. Powody, które wywołują kłótnie, oszukiwanie, kłamanie i pozostałe punkty zapalne dla postronnego obserwatora mogą wydawać się sztucznie stworzone. Jednak dla czujnego czytelnika ta sztuczność czy śmieszność jest pozorna i łatwa do przejrzenia. Autorka ma zmysł do obserwacji i opisywania relacji międzyludzkich. Przecież gdy spojrzymy z boku na jakąkolwiek kłótnię, okaże się, że jej powód jest banalny i bezsensowny. Pisarka nie próbuje na siłę wygładzać sprzeczek, dając ku nim powody, by wszystko było jasne, zrozumiałe i do bólu logiczne. Nie, bohaterowie przeżywają emocje, mają gorsze dni, kłócą się o drobiazgi i czasem postępują niezrozumiale.

Szczerość nie zawsze przychodzi łatwo, nie ukrywajmy. Szczególnie, gdy jest pogrzebana warstwą sekretów i zepchnięta w zapomnienie. Gdy Karola i Armin zaczynają wracać do przeszłości, dociekać, pytać i odpowiadać, dotychczas strefa uznawana przez nich za bezpieczną, zaczyna się sypać. Autorka również pokazuje nam, jak ważne jest, by problemy rozwiązywać, a nie przed nimi uciekać. Warto również wyciągać rękę na zgodę, bo nigdy nie wiemy, czy prawda, w którą wierzyliśmy nie jest tylko dobrze spreparowanym kłamstwem. Pokazuje, że czasem sprawy mają się tak a nie inaczej, bo my chcemy je takimi widzieć. Nie mamy dość odwagi, by się z nimi zmierzyć i obłaskawiamy je sobie, by móc dalej żyć.

Czasem przeszkadzały mi rozbudowane przemyślenia głównej bohaterki. Obok budzących ciekawość wątków były również takie zapory, przez które trzeba było przebrnąć, by móc dalej cieszyć się lekturą (może to wina tego śniegu na polanie?). Językowi, jakim jest napisana powieść, nie miała bym nic do zarzucenia, gdyby nie drobne wpadki. Powodowały one, że niektóre opisy chwiały się ze strony literackiej w kierunku harlequina. Na szczęście tych momentów nie było aż tak wiele, by mogły one rzutować na całościowy odbiór książki.

Powieść, mimo kilku dłużyzn, naprawdę wciąga. Ma w sobie coś magnetycznego, co przyciąga i nie pozwala odłożyć książki. Gdyby nie inne obowiązki i fakt, że oczy odmawiały mi już posłuszeństwa, pewnie pochłonęłabym powieść w jeden dzień. Jest ona kompletna, zyskujemy odpowiedzi na większość pytań.

Mówiąc również o książce jako całości, nie można pominąć oprawy graficznej. Symbole saren zaczynające nowy ustęp dodatkowo wprowadzają nas w klimat powieści i nawiązują do treści. Również okładka zasługuje na pochwałę. Widać, że wydawnictwo dba o oprawę graficzną i to się chwali; uprzyjemnia czas spędzony z lekturą.

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Renaty L. Górskiej i mam nadzieję, że nie ostatnie. Moja opinia bazuje na lekturze tylko jednej książki, ale twierdzę, że autorka ma lekkie pióro i umie wczuć się w położenie swoich bohaterów. Z wdziękiem odmalowuje sylwetki postaci oraz ich losy. Nastrój w powieści naprawdę przywodzi mi na myśl ogień trzaskający w kominku drewnianej chaty otulonej śniegiem. Jest spokojnie, ciepło, magicznie. Choć potrafi być mroźnie, groźnie i boleśnie.

4 komentarze:

  1. Fantastyczne są Twe recenzje :). A książka "Błędne siostry" interesuje mnie jak najbardziej. Pozdrawiam ciepło :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Z ogromna ciekawością czytałam recenzję tej książki. Wczoraj lektura przyszła do mnie w paczce z księgarni i wręcz nie mogę się teraz doczekać czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbigniew Zawadzki2/11/2012 7:49 PM

      Szanowna Autorko bloga,

      jedna tylko uwaga porządkowa: autorką tekstu piosenki "Czy te oczy mogą kłamać?" była Agnieszka Osiecka (muzykę skomponował Jan Pietrzak). Zespół "Raz, dwa, trzy" bardzo ładnie to zaśpiewał na płycie z piosenkami Osieckiej, ale autorstwo nie było ich.
      Pozdrawiam i gratuluję ciekawych recenzji.

      Usuń
    2. Dziękuję za podpowiedź, została już uwzględniona w recenzji.
      Pozdrawiam ;)

      Usuń