20 gru 2011

,,Anielski ogień" - Courtney Allison Moulton


Tytuł: Anielski ogień
Autor: Courtney Allison Moulton
Wydawnictwo i rok wydania: Bukowy Las, 2011 r.
Ilość stron: 423
Cena: 36,90 zł.



~~***~~



Panie i Panowie – oto ,,Anielski ogień”!

Ellie jest z pozoru zwykłą nastolatką z bogatej rodziny. Lubi spotykać się ze znajomymi, imprezować i nie przepada za szkołą. Musi użerać się z ojcem, przez którego jest traktowana jak ciężar. W nocy męczą ją koszmary o śmierci. Pewnego dnia spotyka starszego od siebie, przystojnego mężczyznę i wydaje jej się, że gdzieś go już kiedyś widziała...

Wspomniany mężczyzna to Will, który wprowadza Ellie w Mrocznię – świat demonów zwanych kosiarzami. Pożerają oni zarówno ciała jak i dusze i wysyłają je do piekła. Okazuje się, że nasza bohaterka jest kolejnym wcieleniem potężnego wojownika rodem z Niebios. Ma ona za zadanie zabijać kosiarzy i nie dopuścić do drugiej wojny nieba z piekłem.
Tyle słowem wstępu.

Gdy Buffy spotyka Clary i Luce…
 
Podczas lektury miałam nieodparte wrażenie, że całą historię gdzieś już kiedyś widziałam. I nie myliłam się. Historia nastolatki, która ukrywa swoją tożsamość i walczy ze złem jest bliźniaczo podobna do tej z serialu ,,Buffy, postrach wampirów”. W książce bohaterka również próbuje być normalną nastolatką, a w walce pomaga jej tajemniczy przystojniak o nadnaturalnych mocach. Jest ona ,,wybranką”, która jako jedyna może zwalczyć siły ciemności. Jej sprzymierzeńcami są bibliotekarz Nathaniel, który całkiem nieźle posługuje się bronią i jest specem od starożytnych artefaktów, oraz medium Lauren. Dla osób, które nie widziały serialu, z oczywistych względów taka historia może wydać się ciekawa i pomysłowa. Niestety, dla mnie, fanki serialu, ,,Anielski ogień” za dużo rozwiązań czerpie od innych, a za mało wnosi coś od siebie. Zauważy to każdy, kto oglądał przygody Buffy.

Motyw miłości ponad wiekami i odradzanie się w nowych ciałach również nie jest nowością. Ostatnio pojawił się on w ,,Upadłych” Lauren Kate. Jeśli jeszcze do tego dodamy, że Will jest w pewnym sensie aniołem, a Ellie ma w sobie dużo z człowieka, to pomysłowość autorki zaczyna się potężnie chwiać.

Kolejnym zgrzytem jest spore podobieństwo do cyklu ,,Dary anioła” Cassandry Clare. Magiczne tatuaże, o których jest wzmianka, a także potwory z innego wymiaru nawiedzające Ziemię, czy demoniczno-anielskie pochodzenie bohaterów – to też już niestety było. Wzorem Clary, Ellie również jest na początku zwykłą nastolatką, która po pewnym czasie odkrywa swoje niezwykłe moce i zaczyna romansować ze swoim przystojnym i mrocznym stróżem.

Demony z nadwagą
 
Jak na anielsko – demoniczną walkę i zbieranie armii od zarania dziejów, akcja bywa dość niemrawa. Ot, mamy tylko jednego Preliatora (anielskiego wojownika, którym jest Ellie), którego od czasu do czasu zaatakuje jeden kosiarz i wgniecie błotnik w samochodzie. Zastanawiające jest to, że sporo czasu zajmuje mocom zła odnalezienie Ellie. Czy Bastian (dowódca demonów) nie mógł po prostu wysłać kosiarzy by uprowadzili Preliatora do Mroczni, by mógł się z nim rozprawić?

Pomijając kilka innych nieścisłości, demony naprawdę do walki zabierają się ociężale. Ponoć mają wielką armię, a do walki wysyłają jednego słabego demona. Z jednej strony jego zadaniem jest zabicie Ellie, ale z drugiej Bastian twierdzi, że nie mogą jej tak po prostu zabić, bo się odrodzi i muszą unicestwić jej duszę. Do tego z kolei potrzebują starożytnego artefaktu. To o co im w końcu chodzi?! Walczą z nią, ranią, chcą zabić, choć z drugiej strony nie widzą w tym sensu. Cóż za niekonsekwencja.

Anioł, demon, bibliotekarz

Kreacja bohaterów nie zachwyca, nie ma co tu dużo kryć. Will to kolejny mroczny/przystojny/seksowny/pociągający/tajemniczy wojownik. Ellie to ,,dziewczyna z sąsiedztwa”, która dość szybko pogodziła się z istnieniem potworów i Mroczni. W gruncie rzeczy jest właśnie takim miksem Buffy, Clary i Luce, w różnych proporcjach. Jako gorszą wersję Buffy, można ją śmiało postawić gdzieś obok Nory z ,,Szeptem”. O pozostałych nie ma co pisać. Nikt specjalnie się nie wyróżnia, czy to pozytywnie, czy negatywnie.

Sięgając po książkę, miałam świadomość, że nie jest to ambitna powieść z bogatymi portretami psychologicznymi postaci, ale chyba nawet po książce o tematyce czysto rozrywkowej mam prawo oczekiwać przyzwoitego poziomu. Przecież rozrywka też może być ambitna.

Nie jest najlepiej, ale…

Żeby nie było, że wyłącznie pastwię się nad książką – znalazłam też plusy. Wątek romansowy nie jest w książce najważniejszy. Autorka oszczędziła czytelnikom miłosnych wyznań na milion zdań i skupiła się na akcji (inna sprawa, jaka ta akcja jest). Również pomysł podzielenia kosiarzy na różne ,,gatunki” jest całkiem niezłym pomysłem. Całe szczęście, że autorka podarowała sobie wulgaryzmy w dialogach i nie siliła się na wymyślny pseudomłodzieżowy slang. Zastanawiałam się też, czy sceny przemocy, poważnych ran i litrów krwi zaliczyć na plus, czy na minus. Bo tego akurat jest dość sporo. Spalanie ciał, urywanie rąk, pręty wystające z różnych części ciała – a co za tym idzie, dość wnikliwe opisy – mogą się niektórym nie spodobać.

Garść anielskich piórek, szczypta amnezji i dużo miłosnego napięcia


Na potrzeby recenzji porównałam daty wydań poszczególnych książek, by sprawdzić, czy słusznie zarzucam kopiowanie pomysłów autorce. Oto, co znalazłam na zagranicznych stronach: ,,Anielski ogień” wydano w lutym 2011 roku. ,,Miasto kości” wydano w 2008 roku. ,,Upadłych” wydano w 2009 roku. Gwoli ścisłości, serial ,,Buffy, postrach wampirów” pochodzi z 1997 roku. Czyli jak widać, nawet w książce autorka zachowała kolejność. Najpierw mamy odkrycie misji przez nastolatkę, potem romans anielsko-reinkarnacyjny, później zyskujemy wesołą kompanię do walki ze złem.

Podsumowując, ,,Anielski ogień” to zlepek popularnych motywów znanych z książek czy seriali. Jak już wcześniej wspomniałam – książka jest za mało pomysłowa. Niewiele w niej świeżych, oryginalnych rozwiązań. Czy sięgnę po kolejny tom? Szczerze mówiąc, nie wiem. Jeśli będzie okazja i nie będę miała nic ciekawszego pod ręką, to czemu nie.

4 komentarze:

  1. Kijem z dziesięciu metrów tego nie tknę: )

    Jak ktoś chce poczytać o dziewczynie wywijającej mieczem w naszych realiach z dodatkiem magii to polecam cykl Ilony Andrews o przygodach Kate Daniels.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jestem gotowa dać szansę tej książce. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tytuł wielce fascynujący, ale nie jestem pewna, czy chcę to przeczytać. Jeszcze się zastanowię

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się i mam podobne wrażenia. Niestety za bardzo mnie nie zaskoczyla, była mało pomysłowa i trochę nudziła ;)

    OdpowiedzUsuń