26 lis 2011

,,Biała jak mleko, czerwona jak krew" - Alessandro D'Avenia


Tytuł: Biała jak mleko, czerwona jak krew
Autor: Alessandro D'Avenia
Wydawnictwo i rok wydania: Znak literanova, 2011
Ilość stron: 312
Cena: 31, 90 zł


~~***~~


So lately
I've been wonderin'…

 
Kolory... Otaczają nas każdego dnia. Mamy swój ulubiony kolor, każdy z czymś nam się kojarzy. A czy potrafimy przypisać kolory uczuciom? Czy potrafimy w codziennym życiu zwracać uwagę na barwy?

Kolory mają wielkie znaczenie dla Leo, bohatera powieści ,,Biała jak mleko, czerwona jak krew" autorstwa Alessandro D'Avenia. Już sam tytuł wskazuje, że odgrywają one olbrzymią rolę w książce. Są liniami, które splatają słowa w niezwykłą historię. Jest ona wielobarwnym materiałem, swoistym patchworkiem, w którym każdy może odnaleźć fragment ze swojego życiorysu.

Leo jest śmiałym, energicznym, może nawet nieco bezczelnym nastolatkiem. Przypomina huragan – wszędzie go pełno, skupia na sobie uwagę i nie umie przejść niezauważony. Onieśmiela go i poskramia jego lwią naturę tylko jedna osoba, rudowłosa Beatrice. Śliczna dziewczyna jest obiektem westchnień głównego bohatera, który dyskretnie próbuje zwrócić jej uwagę na siebie. Przy przedstawianiu postaci nie można pominąć Silvie. Przyjaciółka Leo, jego powierniczka i bezpieczna przystań o oczach koloru morza. Pojawia się również Niko, kumpel Leo oraz Naiwniak – nauczyciel, jakiego większość z nas bardzo chciałaby poznać w czasie swojej edukacji szkolnej. Cała plejada barwnych postaci, z rodzicami bohatera na czele, przewija się przez stronice książki. Nikt absolutnie nie jest papierowy i sztuczny. Te osoby żyją, mają mięśnie, skórę, krew, własne problemy i uczucia. Potrafią zirytować, potrafią rozśmieszyć przez łzy. Współczujemy im, albo kibicujemy.

Who will be there to take my place
When I'm gone you'll need love
To light the shadows on your face


Na początku, muszę przyznać, powieść mi się podobała, choć zastanawiałam się, skąd te wszechobecne zachwyty, skoro to zwykła opowiastka o nastolatku zauroczonym ładną dziewczyną. W miarę rozwoju akcji, moje uczucia coraz bardziej skłaniały się w stronę zachwytu. Nie dajcie się zmylić, nastoletnia miłość, którą serwuje nam autor, to pułapka, która potem nie chce nas wypuścić. Naiwnie myślałam, że mam w ręku najzwyklejszy na świecie romans, a zanim się obejrzałam, w kącikach oczu miałam łzy. Autor uśpił moją czujność i zakładam się, że zrobił to z uśmiechem na ustach, by potem zerwać zasłonę i pokazać mi, jak bardzo się myliłam. Bo ta opowieść jest wszystkim, ale nie historyjką o tym, jak chłopak zakochał się na zabój w urodzie dziewczyny. Źle oceniłam Leo, przyznaję. I niby pojawia się w tej historii stary jak świat wątek ,,on, ona i ta trzecia”, ale myślę, że tutaj jest on niezbędny i do tego bardzo dobrze poprowadzony.

And maybe I'll find out
A way to make it back someday
To watch you to guide you
Through the darkest of your days


Powieść pokazuje nam, że nigdy nie należy tracić nadziei, a w każdej, nawet najtrudniejszej chwili, można znaleźć coś pięknego i wartościowego. Beatrice uczy Leo innego patrzenia na świat, jego rodzice pokazują mu, czym jest miłość, a Sylvie jako wierna przyjaciółka pozwala milczeć, gdy ból nie pozwala już wypowiadać słów. Metamorfoza, jaką przechodzi Leo, jest niezwykła. Od irytującego, bezczelnego nastolatka, który ciągle był na ,,nie” i chamsko odzywał się do nauczycieli do dojrzałego młodego mężczyzny. Zaczyna szanować cudzy światopogląd, a nawet szukać w nim pomocy i odpowiedzi na dręczące go pytania. Przechodzi od ,,ja” do ,,ty” by ostatecznie zatrzymać się na ,,my”.

Co mnie jeszcze urzekło, to język, jakim posługuje się autor. Może wydawać się to odrobinę nierealistyczne, bo rzadko kto w codziennym życiu mówi takim, można by rzec, poetyckim językiem. Nie jest on specjalnie trudny, pisarz używa prostych słów, ale łączy je w treściwe, pełne emocji zwroty. Książka jest nie tylko przesycona kolorami, ale i pięknymi metaforami. Często w powieściach w domyśle kierowanych do nastolatków tego mi brakuje.

I know now just quite how
My life and love might still go on
In your heart and your mind
I'll stay with you for all of time

 
Niektórzy mogą zarzucić powieści, że to zwykły wyciskacz łez. Coś w tym jest, bo natężenie emocji w tej książce mogłoby złamać niejednego czytelnika. Ale czy to znaczy, że jest tandetna i ckliwa? Nie! Jest w niej miejsce na radość i na smutek. Na otwarte cierpienie i na intymność. To po prostu opis normalnego życia. Życia, które prowadzi wiele osób. Chyba każdy doświadczył utraty kogoś bliskiego oraz miłości. ,,Biała jak mleko, czerwona jak krew” wyciska łzy nie przez swoją cukierkowatość (bo takowej nie ma), ale przez swoją prawdziwość. Nie dostajemy ugrzecznionego, lukrowanego romansu, który uspokoi sumienie. Dostajemy historię, która uderza w nas kolorami i zostawia z refleksją ,,przecież to mogło być o mnie…”.

Nie porównujmy ,,Białej jak mleko, czerwonej jak krew” do ,,Love story”. ,,Biała…” ma w sobie tyle lirycznego uroku i magii, że grzechem jest ją stawiać w czyimkolwiek cieniu. Niech będzie klasą samą w sobie, bez czyjejkolwiek rekomendacji.

Piękna książka.

----------
Cytaty pochodzą z utworu The Calling - Wherever You Will Go.

2 komentarze:

  1. Twoja recenzja zachęciła mnie do przeczytania tej książki jak żadna inna, teraz wiem, że muszę ją mieć na własność. Barwny język autora, nietypowa, wzruszająca fabuła,dobrze wykreowane postacie..czegóż chcieć więcej? Mnie to w zupełności wystarczy i mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się zdobyć "Białą..."

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie czytałam, ale widze, że zrobiłam błąd. Strasznie mnie zachęciłaś i z pewnością niedługo się za tę lekture zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń